Skazana na strzelectwo. Jagoda Żychlewicz została pierwszą kobietą-królem w historii Pleszewskiego Bractwa Kurkowego

Damian Cieślak
Jagoda Żychlewicz ze strzelectwem związana jest od dziecka. Radzi sobie lepiej niż dobrze. Ostatnio dokonała wyjątkowego wyczynu. Została intronizowana na Króla Kurkowego Anno Domini 2018. Jest pierwszą kobietą - królem w historii pleszewskiego bractwa

W pokonanym polu zostawiła spore grono mężczyzn. - Nie pomyślałam o tej wygranej w kategorii „pokonałam facetów”. W bractwach w całej Polsce dominują panowie i trochę przywykłam do tego, że to głównie z nimi rywalizuję podczas zawodów - opowiada Jagoda Żychlewicz. Nie stanowi to dla niej żadnego problemu. - W strzelaniu najważniejszy jest spokój i koncentracja, a nie siła fizyczna, więc nie odczuwam, żeby mężczyźni byli bardziej uprzywilejowani ze względu na predyspozycje fizyczne, choć jest to dyscyplina silnie zmaskulinizowana- podkreśla 26-latka.

Najważniejszy tytuł

W pleszewskim bractwie o tytuł Króla Kurkowego walczy się podczas tzw. ‘strzelania do kura’. Drewniany kur jest przymocowany do drewnianej belki, do której strzelcy w losowej kolejności strzelają tak długo, dopóki nie zostanie ona zupełnie przestrzelona i kur nie spadnie. Ten, kto go strąci otrzymuje najważniejszy tytuł w bractwie.

- W pewnym stopniu w grę wchodzi szczęście, ponieważ musisz być w odpowiednim miejscu w kolejce, by mieć szansę na zestrzelenie kura. A jeśli już znajdujesz się w dobrej pozycji, musisz wiedzieć, gdzie strzelić i jeszcze tam trafić. Konkurencja ta zawsze budzi dużo emocji i jest widowiskowa nawet dla osób, które nie biorą udziału w zawodach - mówi Jagoda Żychlewicz.

Zwycięstwo umożliwi pleszewiance uczestnictwo w zawodach o tytuł Europejskiego Króla Strzelców. Turniej odbywa się co trzy lata i gromadzi strzelców z 25 krajów europejskich. - Udało mi się to po raz pierwszy i mam nadzieję, że wykorzystam szansę - podkreśla.

Skazana na strzelectwo

Jak już wspomnieliśmy wcześniej Jagoda była „skazana” na przygodę ze strzelectwem od dziecka. Jednym ze współzałożycieli Kurkowego Bractwa Strzeleckiego był jej tata Tadeusz Żychlewicz. Jako mała dziewczynka wspólnie z rodziną towarzyszyła ojcu na kolejnych zawodach. - Wychowywałam się na strzelnicach brackich w całej Polsce. Strzelanie było dla mnie nieuniknione, ale początkowo wcale się do tego nie paliłam. Tata i brat do dziś wspominają, że kiedy miałam 5-6 lat, płacili mi za to, żebym chciała trenować. Mam nadzieję, że dziś nie żałują swojej inwestycji. Ja w każdym razie zrobiłam dobry interes - śmieje się Jagoda Żychlewicz.

Na co dzień mieszka w Poznaniu, przez co nie ma czasu i możliwości na regularne treningi. Zresztą niemal od początku systematyczne zajęcia zastępowały jej starty w turniejach. Dziś uczestniczy głównie w najważniejszych zawodach bractw strzeleckich, takich jak strzelanie o tytuł Króla Okręgu Ostrowskiego czy Króla Zjednoczenia Kurkowych Bractw Strzeleckich RP. Jednym z jej największych sukcesów jest trzykrotne zdobycie tytułu Młodzieżowego Króla Zjednoczenia Kurkowych Bractw Strzeleckich RP. Przed nią nikt nie zrobił tego nawet dwukrotnie. Poprzeczka przed następcami wisi więc wyjątkowo wysoko. Jagoda liczy, że przeskoczy ją bratanek Tomek Żychlewicz, który już teraz w wieku 13 lat staje do rywalizacji ramię w ramię z dorosłymi i niejednokrotnie wygrywa.

Strzelanie to sport wymagający olimpijskiego spokoju i żelaznych nerwów. Każde drżenie ciała czy szybsze bicie serca przenosi się na broń, a to z kolei na wynik na tarczy. Nie ma miejsca na zniecierpliwienie. - Trzeba umieć nad tym panować. A nie zawsze jest to łatwe. Wystrzały z broni są głośne, a poza tym, dookoła strzelca na zawodach jest gwar, więc trzeba umieć się wyłączyć - opowiada pleszewianka.

Jagoda ukończyła studia na kierunku Stosunki Międzynarodowe. - Zawsze interesowały mnie tematy związane z procesami politycznymi zachodzącymi we współczesnym świecie czy samą gospodarką międzynarodową - wyjaśnia. Zawodowo poszła w innym kierunku. Jeszcze na studiach zaczęła działać w środowisku związanym z nowymi technologiami. Od ponad 3 lat pracuje w funduszu typu Venture Capital, który inwestuje w innowacyjne projekty oraz wspiera tworzenie i kształtowanie rynku startupów w Polsce. - Widzę ogromny potencjał w rozwoju tego rynku w naszym kraju i cieszę się, że mogę brać w tym udział. Docelowo marzy mi się powrót do rodzinnego miasta, więc mam nadzieję, że nowe wyzwania zawodowe wciąż przede mną - podkreśla.

Jesienny sojusznik Polaków. Dynia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie