Przybywa zarażonych na oddziale covidowym w Pleszewie. Przy chorych jest personel medyczny pleszewskiego szpitala

Piotr Fehler
Piotr Fehler
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Wypełniają się miejsca covidowe w szpitalu w Pleszewie. - Jest to ciężki okres dla pacjentów. Wielu ma ograniczony kontakt z bliskimi z powodu braku odwiedzin. Tu ważna jest rola nas, personelu. Poza pomocą medyczną staramy się także wspierać chorych dobrym słowem - przyznaje personel medyczny pleszewskiego szpitala

7 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia ustanowiony przez WHO oraz Dzień Pracownika Służby Zdrowia. Pomimo święta w szpitalu w Pleszewie nie ma chwili wytchnienia. Cały czas trwa tu walka. Walka o zdrowie i życie chorych zakażonych COVID-19.

Rozpoczynając dyżur, nigdy nie wiedzą, jak on się zakończy. Czy odczuwają strach? - Naturalnie, że się boimy, ale dzięki temu stajemy się jeszcze ostrożniejsi - tłumaczył jeszcze kilka miesięcy temu Dominik Kołaski.

Ciężka praca na oddziale covidowym

Mimo trudnej sytuacji pacjenci na oddziale covidowym cały czas mogą liczyć na pomoc ze strony personelu. Ważne jest tu współdziałanie wszystkich - lekarzy, pielęgniarek, salowych itd. - Jest to ciężki okres dla pacjentów. Wielu ma ograniczony kontakt z bliskimi z powodu braku odwiedzin. Tu ważna jest rola nas, personelu. Poza pomocą medyczną staramy się także wspierać chorych dobrym słowem. Jest ono ważne gdyż pacjenci mają obawy o to co będzie dalej - przyznają.

Oddział covidowy. Godziny w kombinezonie

Praca na oddziale covidowym różni się od tej, którą wykonywali na swoich macierzystych oddziałach. Pracownicy służby zdrowia są zaszczepieni dwoma dawkami szczepionki. Jednak żadna ze szczepionek nie daje stuprocentowej ochrony przed zarażeniem. Stąd konieczność stosowania specjalnych środków ochrony, w tym specjalnych strojów, masek, przyłbic, gogli. Nie są one wygodne dla tych, którzy je zakładają. Personel nie byłby w stanie także wytrzymać całego dyżuru w takim stroju stąd konieczność rotacji. Część personelu, ubrana w strój ochronny jest przy pacjentach.

Założenie kombinezonu ochronnego to nie jest prosta sprawa. Zwykle trwa kilkanaście minut i wymaga pomocy innych osób. - Musi być sprawnie, szybko, ale dokładnie i z zachowaniem wszystkich procedur - tłumaczy Dominik Kołaski. Do tego dochodzi maska, gogle i rękawice. Wszystko pozaklejane taśmami. Ruchy są mniej komfortowe. W takim „umundurowaniu” czasami trzeba wytrzymać kilka godzin. O jedzeniu i piciu w tym czasie nie ma mowy. - W kombinezonach jest nam bardzo gorąco - mówi ratownik. - Dodatkowe niektóre, gdy idziemy, głośną szeleszczą, co uniemożliwia nam porozumiewanie się ze sobą, a także utrudnia zebranie wiadomości od pacjenta - dodaje.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie