Jak wygląda sytuacja na rynku pracy? Analizujemy barometr zawodów

Damian Cieślak
archiwum.naszemiasto.pl
Ukazały się wyniki 3. edycji ogólnopolskiego badania - barometr zawodów. Jego celem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, jak w najbliższym roku będzie wyglądać zapotrzebowanie na pracowników w danych zawodach. Analizujemy sytuację w naszym powiecie

Barometr zawodów stanowi prognozę zapotrzebowania na pracowników. Realizowany jest na podstawie umowy pomiędzy Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a wojewódzkimi urzędami pracy.

Prognoza zapotrzebowania na zawody tworzona jest dla każdego powiatu przez ekspertów, którzy posiadają wiedzę na temat lokalnego rynku pracy. Właściwa ocena występujących zjawisk pozwala na sklasyfikowanie zawodów w trzy grupy, tj. deficytowe, nadwyżkowe i zrównoważone. Postanowiliśmy przyjrzeć się sytuacji na rynku pracy w naszym powiecie. Jakie wnioski płyną z barometru zawodów?

Kierowcy, murarze, spedytorzy, graficy poszukiwani

Z analizy przygotowanej dla powiatu pleszewskiego wynika, że wśród zawodów deficytowych, czyli takich, na które w bieżącym roku będzie wysokie zapotrzebowanie i może wystąpić niedobór pracowników, znajda się m.in.: kierowcy samochodów ciężarowych, brukarze, kelnerzy i barmani, murarze, tynkarze, spedytorzy, logistycy, ślusarze, fizjoterapeuci i masażyści, krawcy i pracownicy produkcji odzieży, spawacze.

- Jak widać deficyt dotyczy głównie specjalistów. My corocznie szkolimy 40 kierowców, ale to i tak nie pokrywa zapotrzebowania na rynku pracy. Podobnie jest ze spawaczami i ślusarzami, których również kształcimy - analizuje Piotr Janiak, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Pleszewie

Na liście zawodów deficytowych znaleźli się - co wydaje się dość zaskakujące - nauczyciele matematyki oraz nauczania początkowego i przedszkoli. W tych dwóch przypadkach w cenie będą uprawnienia z oligofrenopedagogiki. Jedyną specjalizacją wykonywaną za biurkiem, która nadal będzie cieszyła się wzięciem jest grafika komputerowa. W ciągu dwóch lat drogę z profesji nadwyżkowej do deficytowej przeszli pracownicy fizyczni i produkcyjni. W sumie na liście zawodów deficytowych znalazło się blisko 50 profesji.

Na trudności ze znalezieniem pracowników mają wpływ m.in.: mało atrakcyjne oferty, niskie wynagrodzenia, trudne warunki pracy, konieczność dojazdów do miejsca pracy, brak umiejętności wymaganych przez pracodawców, niewystarczające doświadczenie zawodowe, utrata kwalifikacji, przerwa w kształceniu w niektórych zawodach. W coraz większej grupie zawodów obserwuje się duży napływ obcokrajowców (głównie Ukraińców). Zainteresowanie cudzoziemcami dotyczy głównie zawodów budowlanych i produkcyjnych.

Popyt i podaż równoważą się

W drugiej grupie mamy zawody zrównoważone. Są to takie profesje, w których liczba ofert pracy będzie zbliżona do liczby osób zdolnych i chętnych do podjęcia zatrudnienia. Popyt i podaż będą się równoważyć. Do tej grupy - zdecydowanie najliczniejszej - eksperci zaliczyli ponad 90 zawodów. Wśród nich znaleźli się m.in.: blacharze i lakiernicy samochodowi, floryści, fotografowie, farmaceuci, bibliotekoznawcy, mechanicy, nauczyciele przedmiotów zawodowych, pedagodzy, pielęgniarki i położne, pracownicy ds. budownictwa drogowego, pracownicy poczty, przedstawiciele handlowi, ratownicy medyczni, sekretarki i asystenci, sprzedawcy, tapicerzy, weterynarze.

W porównaniu do ubiegłych lat do łask wróciło kilka zawodów, na które wcześniej zapotrzebowanie było znikome. I tak np. w 2016 i 2017 roku czarne chmury zbierały się nad ekonomistami, pedagogami, sprzątaczkami, technikami mechanikami. Dziś jednak przedstawiciele tych zawodów mogą spoglądać w przyszłość z lekkim optymizmem. Podobnie jak specjaliści technologii żywności i żywienia. Ta profesja jeszcze w 2016 r. została zaliczona przez ekspertów tworzących barometr do zawodów z dużą nadwyżką.

Chętnych więcej niż miejsc

I na koniec ostatnia grupa zawodów, w której znalezienie pracy może być trudniejsze ze względu na małe zapotrzebowanie oraz wielu kandydatów chętnych do podjęcia pracy i spełniających wymagania pracodawców. Do tego grona zakwalifikowano jednak tylko pięć profesji. Największe problemy na rynku pracy w bieżącym roku będą mieli: architekci krajobrazu, filozofowie, historycy, politolodzy i kulturoznawcy, inżynierowie inżynierii środowiska, pracownicy administracyjni i biurowi, specjaliści administracji publicznej. 4 z 5 wymienionych grup wśród zawodów nadwyżkowych znajduje się od 2016 r. Architekci krajobrazu spadli do tego grona po roku przerwy. Wcześniej byli klasyfikowani wśród zawodów zrównoważonych. Co najważniejsze w ciągu dwóch lat liczba profesji nadwyżkowych zmalała z 14 do 5.

Korzystna sytuacja dla pracowników

Wzrost udziału zawodów deficytowych, mniejsza liczba profesji nadwyżkowych, szczególnie w dużych miastach, to dobre informacje dla pracowników. Dlaczego? Ponieważ pracodawcy są bardziej skłonni do poprawy warunków zatrudnienia, w tym wzrostu wynagrodzeń. Są też minusy. W szerszej perspektywie trudności z pozyskaniem pracowników mogą prowadzić do ograniczenia możliwości rozwoju przedsiębiorstw.

Kto zapłaci za budowę fabryki Izery w Jaworznie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie