Strażacy w Zbąszyniu żądają publicznych przeprosin od miejscowego radnego Edmunda Przybyły Radny w jednym z wywiadów dla telewizji kablowej przyrównał ich pracę do zabawy, cyt.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Strażacy w Zbąszyniu żądają publicznych przeprosin od miejscowego radnego Edmunda Przybyły

Radny w jednym z wywiadów dla telewizji kablowej przyrównał ich pracę do zabawy, cyt.: "a nie, że każdy sobie kupi samochód i będzie się bawił strażackim wozem".

- Nikomu nie ubliżyłem - mówi Edmund Przybyła. - Moja wypowiedź była przenośnią, której nie można traktować dosłownie. Od początku miałem wątpliwości co do sensu zakupu kolejnego nowego wozu strażackiego. Czarę goryczy przelała ostatnia uchwała, która umożliwia przekazanie straży kolejnych 20 tys. zł. Początkowo zaplanowaliśmy w budżecie na ten cel 280 tys. zł. Szanuję strażaków i cenię ich służbę.

Jednak trzeba wreszcie bardziej wnikliwie oceniać racjonalność co niektórych zakupów z udziałem przedstawicieli komendy powiatowej PSP w Nowym Tomyślu. W końcu jest to jednostka zawodowa, odpowiadająca za zabezpieczenie p. poż. w całym powiecie. Warto by też porównać nasze wydatki na OSP do sum jakie na ten cel wydają ościenne gminy. Jeszcze niedawno strażacy korzystali z 20 - letnich samochodów a obecnie co dwa lata kupujemy nowe.

Jako przewodniczący komisji oświaty mam świadomość ogromnych zaległości w innych tematach. Choćby toalety w przedszkolu, których stan przypomina czasy głębokiego PRL. Oszczędności trzeba szukać w różnych działaniach, nie tylko oświatowych. Gminny budżet to nie wiadro bez dna.

- Nowy samochód będzie posiadał napęd terenowy, dotychczas takiego nie mieliśmy - mówi Witold Silski sekretarz zarządu OSP w Zbąszyniu. - Obecne pojazdy mają problemy z dojazdem do pożarów lasów lub zabudowań oddalonych od dróg utwardzonych. Nierzadko wozy gaśnicze zakopywały się na piaszczystych duktach i same potrzebowały pomocy. W liście nadesłanym do redakcji czytamy: "Wyrażamy swoje oburzenie z powodu przyrównania służby strażaków ochotników, ratujących życie i mienie ludzi do zabawy samochodami.

Wypowiedziane słowa, podważają sens naszej ofiarnej służby. Dzięki nowoczesnemu sprzętowi, OSP w Zbąszyniu jest w stanie obsłużyć ok. 90 proc. zdarzeń, bez pomocy straży zawodowej. W 2008 roku było ponad 90 wyjazdów. Czyli średnio co 4 dni strażacy ze Zbąszynia jadą ratować życie, zdrowie czy mienie mieszkańców. Średni czas wyjazdu bez względu na porę dnia czy nocy wynosi ok. 4 minut. To bardzo dobry czas, wypracowany szkoleniami, ćwiczeniami, sprzętem, który nie zawodzi i przede wszystkim gotowością służby drugiemu człowiekowi. Ci wszyscy, których dotknęła tragedia doskonale wiedzą, jak cenna jest każda minuta. Pragniemy dodać, że jednostka OSP w Zbąszyniu, pozyskała na zakup nowego samochodu 360 tys zł. i podobna okazja może się już nie powtórzyć." Obie strony sporu artykułują bardzo sensowne argumenty.

Jednak zabrakło jak zwykle szczerej rozmowy jeszcze na etapie podejmowania decyzji o zakupie i wyjaśnienia wszelkich wątpliwości.



Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!