Zdjęcie z napadu z monitoringu ajencji banku w Poznaniu Zdjęcie z napadu z monitoringu ajencji banku w Poznaniu

Zdjęcie z napadu z monitoringu ajencji banku w Poznaniu (© Andrzej Szozda)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W tym roku w Poznaniu doszło do ośmiu napadów na banki. I choć ta liczba jest na razie mniejsza o dwa w porównaniu z ubiegłym rokiem, to i tak do co siódmego napadu w Polsce dochodzi w stolicy Wielkopolski.

Raporty ekspertów są jednoznaczne: napadów na małe ajencje bez stałej ochrony będzie coraz więcej. Winien jest nie tyle kryzys gospodarczy, co fakt, że z więzień wychodzą recydywiści.

W tym tygodniu samobójstwo w celi popełnił jeden ze sprawców tegorocznych seryjnych napadów na banki w Poznaniu. Skutecznie obrabował trzy placówki. Ukradł ponad 130 tysięcy złotych i wpadł na czwartym skoku. Jak podaje Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, przez pierwszych osiem miesięcy w stolicy Wielkopolski odnotowano osiem napadów na placówki bankowe. Dla porównania, statystyki za cały 2008 rok mówią o 12 napadach. Ostatni kwartał tego roku pokaże, czy będzie u nas równie źle jak w innych rejonach kraju.

Opracowanie ogólnopolskiego Instytutu Bezpieczeństwa Gospodarczego nie pozostawia złudzeń. W skali kraju ten rok jest najgorszy od siedmiu lat. Od stycznia do lipca tego roku odnotowano w całej Polsce 52 napady na banki. We wrześniu statystyki wzrosły już do 60. Województwo wielkopolskie na czarnej liście zajmuje piąte miejsce, między innymi za regionem mazowieckim i śląskim.

– Bandyci działają głównie w dużych miastach. Wybierają małe placówki w centrach miast, które nie są stale chronione – tłumaczy autor raportu Wojciech Stawski, ekspert w dziedzinie ochrony osób i mienia.

Jak działają sprawcy? Z raportu wynika, że schemat jest prosty. Najczęściej napadają pojedynczo, maskują wygląd na przykład kominiarką i terroryzują obsługę przedmiotem przypominającym broń. Okradzione banki rzadko kiedy ujawniają, jaką kwotę pieniędzy bandyci zrabowali. Z raportu wynika, że średnio złodzieje kradną 17 tysięcy złotych. Uciekają na własnych nogach, a jeśli używają samochodu, to jest to najczęściej audi 80 w kolorze wiśniowym.

Statystyki gromadzone przez Związek Banków Polskich są zbliżone. Wynika z nich, że sprawcy podczas jednego napadu kradną średnio około 24 tysięcy złotych. Takie są przynajmniej dane za 2007 rok. Dwa lata temu banki mogły stracić nawet ponad milion złotych w wyniku napadów na swoje placówki. W porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej nie jest tak źle. Średnia unijna wynosi 21 tysięcy, ale... euro.

Jakie są przyczyny wzrastającej liczby tego rodzaju napadów? Policjanci z Warszawy tłumaczą ten fakt... kryzysem gospodarczym. Przestępcy stracili pracę i przyjeżdżają anonimowo do stolicy na łatwy zarobek. Policjanci z Wielkopolski nie mają takich wniosków, bo statystyki nie są tak niepokojące jak w Warszawie.
Inne tłumaczenie ma autor raportu o „Napadach na banki w Polsce”. Zdaniem Wojciecha Stawskiego, prawdopodobnym powodem gwałtownie wzrastającej liczby napadów na banki nie jest kryzys i wzrastające bezrobocie. Po prostu zakłady karne opuszczają sprawcy napadów na banki z lat ubiegłych. Ta teza znajduje swoje potwierdzenie na przykładzie 37-latka zatrzymanego tydzień temu przez poznańską policję – tego samego, który popełnił samobójstwo. Sławomir M. słynął z napadów na małe ajencje bankowe i placówki pocztowe. Po raz pierwszy zaatakował w 2001 roku. Łącznie notowano go aż dziesięć razy. Po dwóch latach więzienia dostał przerwę w odbywaniu kary i wrócił do swojej profesji.

Opublikowany raport nie pozostawia złudzeń: takich napadów będzie coraz więcej. Wszystko przez słabe zabezpieczenie. Banki rozwijają sieć swoich małych placówek, ale przez oszczędności rezygnują na przykład ze stałej ochrony. Nie korzystają także z możliwości współczesnej techniki. Jednym z takich sposobów są na przykład urządzenia na przechowywanie pieniędzy z tak zwaną zwłoką czasową. Żeby wyjąć z nich gotówkę, trzeba czekać dłuższą chwilę. To wystarczający straszak na bandytę, bo średnio napad w banku trwa nie dłużej niż jedną minutę.

– W wielu przypadkach nie stosuje się zwłoki czasowej albo z wygodnictwa kasjerki, bo to utrudnia jej pracę lub też niewiedzy o możliwości wykorzystania takich zastosowań – podsumowuje autor raportu.

Sami bankowcy nie chcą mówić o stosowanych zabezpieczeniach. Powszechnie jednak wiadomo, że nawet nagranie z monitoringu nie zawsze jest pomocne, bo obraz jest niskiej jakości i trudno rozpoznać sprawcę. Ogólnopolskie dane policyjne też nie są optymistyczne. W skali całego kraju złapanych zostaje około 40 procent bandytów. I pomyśleć, że w 1990 roku odnotowano tylko trzy napady na bank.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (3)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

sk4mj (gość)

Czuję się jakbym oglądał stare westerny: wchodzi bandyta w chustce na gębie, on wyciąga spluwę, a kasjer pieniądze. Tyle, że od tamtych czasów minął juz ponad wiek!!! A nasze banki tego nie zauważyły. Gdyby ludzie odpowiedzialni musieli (choćby częściowo) pokrywać te straty z własnej kieszeni, a nie także z mojej, to załatwiliby sprawę od ręki. Pamiętam, sprzed chyba dziesięciu (!) lub więcej laty jak na targach Securitex Brytyjczycy demonstrowali system błyskawicznego nietoksycznego zadymiania niedużych (do 100 mkw) pomieszczeń. Przez kilka pierwszych minut nic nie widać, a w tym czasie personel może się schronić na zapleczu. I to wszystko za śmieszne pieniądze! Które się znajdą dopiero jak jakiś bandzior naprawdę użyje broni. Jak to u nas: "po szkodzie".

Jacek (gość)

Da się żyć godnie choć może bez kokosów, jeśli tylko ma się odwagę, chęci i umiejętności. Malkontenci jak ty zawsze będą żyli w marazmie i niezadowoleniu, a aprobata dla kradzieży w twoim przypadku jest już w całkiem żenująca.

ik (gość)

co się dziwić-w tym kraju nie da się żyć godnie jeśli się coś nie ukradnie!!zarabiamy grosze, ledwo starcza od miesiąca do miesiąca...liczba takich desperatów jeszcze wzrośnie

Więcej na temat: