Przy płocie hotelu socjalnego przy ulicy Wolińskiej w Kamieniu Pomorskim ciągle płoną znicze. Od tragicznych zdarzeń minął tydzień. Do miasta, do rodzin i bliskich osób, które jeszcze do niedawna mieszkały w hotelu ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Przy płocie hotelu socjalnego przy ulicy Wolińskiej w Kamieniu Pomorskim ciągle płoną znicze. Od tragicznych zdarzeń minął tydzień. Do miasta, do rodzin i bliskich osób, które jeszcze do niedawna mieszkały w hotelu socjalnym, ciągle napływają wyrazy współczucia, pomoc z całego kraju. Potrzeba będzie jednak jeszcze dużo czasu, by poszkodowani w pożarze wrócili do#normalności. Życie muszą przecież zacząć od nowa.
Siostra Darka Janyszko bardzo chciała żyć. Przez stłuczoną szybę mieszkania na drugim piętrze długo wzywała pomocy.
– Słyszałem, jak krzyczała z góry: Darek, ratuj mnie! Darek, proszę pomóż! Zapamiętam ten krzyk do końca życia – mówi zrozpaczony.
On jako pierwszy zjawił się przy płonącym hotelu. Nie zdążył jeszcze nawet zasnąć, a z mieszkania po przeciwległej stronie ulicy wywołały go krzyki i dźwięk tłuczonego szkła. Pierwsi ludzie skakali już z okien, wydostając się z płonącego budynku. Kilkanaście minut później przyjechali strażacy. Jak twierdzi, za mało i za młodzi.
– Wydaje mi się, że tę straż pożarną, która tu na początku przyjechała to, co zastała na miejscu, zwyczajnie przerosło. I to jest moje największe rozczarowanie i to mnie najbardziej boli. Przecież ludzi, którzy znajdowali się w tej części budynku, w tej, która zaczęła palić się najpóźniej, można było uratować. Te osiem osób jednak zginęło – mówi z przekonaniem...

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!