Z Mirosławem Drzewieckim, ministrem sportu, rozmawia Amelia Panuszko „Gazeta Wyborcza” napisała wczoraj, że Chorzów stracił szansę na organizowanie Euro 2012, a Poznań jest na piątym miejscu wśród ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Z Mirosławem Drzewieckim, ministrem sportu, rozmawia Amelia Panuszko

„Gazeta Wyborcza” napisała wczoraj, że Chorzów stracił szansę na organizowanie Euro 2012, a Poznań jest na piątym miejscu wśród polskich miast i też może odpaść. Potwierdza Pan te informacje?


Nie wiem, na jakiej podstawie „Gazeta Wyborcza” wysnuwa tak odważne wnioski. Jako człowiek odpowiedzialny za przygotowanie wszystkich sześciu polskich miast na Euro 2012 powiem tylko tyle: robimy swoje, a te informacje są w stu procentach nieprawdziwe.

Prezydent UEFA Michel Platini przebywa właśnie w Warszawie, by ocenić nasz stan przygotowań do Euro. Mamy się czego obawiać? Co jakiś czas pojawiają się głosy, że Polska może stracić Euro 2012…

To spotkanie ma roboczy charakter. Jest ostatnią wizytą delegacji UEFA na tak wysokim szczeblu przed planowaną na maj ostateczną decyzją, w których miastach Polski i Ukrainy odbędą się mecze na Euro 2012. Ale eksperci UEFA są stałymi gośćmi w Polsce i bardzo wysoko oceniają nasze przygotowania i stały postęp w ich realizacji.

Na ile prawdopodobny jest wariant, że Euro zostanie rozegrane w dwóch miastach na Ukrainie i sześciu w Polsce?

Na razie to tylko spekulacje. Biorą się stąd, że UEFA, porównując zaawansowanie Polski i Ukrainy, zaniepokoiła się, że Ukraina może nie zdążyć z przygotowaniami we wszystkich miastach. Dlatego do pierwotnej wersji zakładającej, że turniej odbędzie się na czterech stadionach w Polsce i czterech na Ukrainie, dopisała drugą: niesymetryczny podział między państwami.

Nie porywamy się na imprezę, która nas przerasta?

Gdybyśmy myśleli w ten sposób, nigdy niczego byśmy nie osiągnęli. Nie dogonimy w ciągu kilku lat najbogatszych krajów świata, ale dostaliśmy impuls do tego, by przyspieszyć nadrabianie zaległości. Mamy szansę, to ją wykorzystajmy. Damy radę, jestem o tym przekonany. Oceny UEFA są bardzo dla Polski pozytywne.

Wiemy dziś, że na Euro nie będzie tylu autostrad, ile obiecywano.

Na bieżąco otrzymuję informacje z Ministerstwa Infrastruktury i wiem, że istnieje ryzyko opóźnień. Ale nie dotyczy ono odcinków, które są kluczowe dla Euro 2012. To absolutny priorytet. Trudności wynikają z kryzysu gospodarczego, ale także z przyczyn technicznych i tych związanych z polską biurokracją. Mogę jednak zapewnić, że wszystkie drogi łączące miasta gospodarzy mistrzostw będą zbudowane na czas. Goście, którzy przyjadą do Polski, nie zawrócą do domów z powodu korków. To nam nie grozi.

Współpraca Robert Zieliński

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!